Tym razem zamieniliśmy studio na pole pełne maków i zboża. Pojechaliśmy tam, gdzie czerwone płatki tańczą z wiatrem, a światło wieczoru miękko opada na ramiona modelki. Nie było planu – była tylko natura, dziewczyna w pastelowej sukience i aparat w ręku.
W roli głównej – subtelna stylizacja: zielona sukienka, wianek z maków i lekki uśmiech, który nie potrzebował reżyserii. Ujęcia pełne bliskości z naturą, spojrzeń między źdźbłami zboża i portretów, które pachną latem.
Nie obyło się bez prób złapania idealnego światła i… kilku komarów. Ale czego się nie robi dla takich kadrów? ????
Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli w organizacji tej sesji – od wianuszka po transport. A Was zapraszamy do obejrzenia galerii i zanurzenia się w ten pachnący makami wieczór.