Są takie popołudnia, kiedy nie trzeba zbyt wiele – wystarczy otwarta przestrzeń, klasyczny Triumph Spitfire i stylizacja, która aż prosi się o zdjęcia. Tym razem wskoczyliśmy w klimat retro – białe koszule, czerwone usta, okulary przeciwsłoneczne i wiatr we włosach.
Nasza modelka w roli pewnej siebie dziewczyny z lat 70. – raz za kierownicą, raz na masce, a raz z kluczem francuskim w dłoni. Całość okraszona złotym światłem i kadrami, które pachną kurzem asfaltu i letnią wolnością.
Kabriolet? Wiadomo – nie tylko środek transportu, ale pełnoprawny partner tej sesji. Zdjęcia same się robiły – zwłaszcza przy zachodzącym słońcu, gdy lakier odbijał niebo jak lustro.
Dzięki wszystkim, którzy wzięli udział w tej plenerowej przygodzie.
To była jazda bez trzymanki – w najładniejszym wydaniu!